Zbuduj w sobie dom
- Anna Fadrowska
- 17 lis 2023
- 5 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 mar 2024
Czy rozstanie może nie być niszczące?

Wszyscy pamiętamy stary klasyk filmu romantycznego „Bezsenność w Seattle”, gdzie bezsenny Tom Hanks, wypowiada kwestię, o tym jak poznał swoja żonę i jak tylko ją dotknął, to od razu wiedział, że to miłość. Po czym to poznał? Mówi, że "Poczuł, jakby to był powrót do domu..."
Takie określenie jako oznaka prawdziwego zakochania i przeznaczenia często pojawia sie w rozmowach o miłości.
Co to znaczy, poczuć się przy kimś jakbysmy byli w domu? Czy jest to uczucie komfortu i przynależności? Dopasowania? Błogiego uczucia, ze moje poszukiwania kończą się tutaj?
Zupełnie jakbyś po długiej wędrówce, stanęła na wzgórzu, z widokiem na przepiękna dolinę i pomyślała.. to tego właśnie szukałam... to jest mój dom.. Jedyne takie miejsce na Ziemi.
Ale zatrzymaj sie na tym wzgórzu... czy to aby na pewno jest twoje miejsce? Dlaczego to "ktos" ma sprawiać, że czujesz się „u siebie”?
To nie ktoś inny ma sprawić, że w końcu poczujesz się warta miłości, że jednak można pokochać to, czego sama w sobie nie lubisz. A to oznacza, że jesteś ok, że nie jest z toba źle. Przecież widać zasłużyłaś sobie na miłość.
I wtedy będziesz mogła dwrócić uwagę od tego jak źle czujesz się ze sobą. Poczułaś sie w domu... u kogoś, poprzez jego percepcje, na jego zasadach, oparte na tym, że mieszkasz sobie tam dopóki wszystko działa, dopóki on też cię kocha a ty czujesz się spokojna.
Ale wszystko się zmienia, kiedy miłość się kończy, a ty z tego domu dostajesz wypowiedzenie. Czujesz się, ograbiona i wściekla na kogoś, kogo teraz postrzegasz jakby był oszustem i złodziejem, który okradł cię z miłości, zaufania, czasu, radości z życia, poczucia bezpieczeństwa i spokoju! Zniszczył wszystko co było cenne w tym domu. A ty odchodzisz z pustymi rękami. Ale jakie to poczucie bezpieczeństwa, miłość i troska, które przychodzą z kimś i z kimś odchodzą? Jeżeli miłość jest domem, to zacznijmy budować ją w naszym własnym sercu. Miejsce twojego domu jest w tobie... to tu musisz poczuć się bezpieczna, zatroszczona i kochana i wiedzieć, że wszystko czego pragniesz, sama możesz sobie dać.
Buduj siebie. Nie zamykaj się na doświadczenia, nie bój się wychodzić ze strefy komfortu. Nie bój się weryfikować siebie. Dowiedz się co lubisz, czego chcesz, czego nie chcesz w życiu.
Wydaje się, że są to proste pytania i znasz na nie odpowiedzi. Ale jak się w nie zagłębisz, może się okazać, że nie jest to takie oczywiste. Bo być może żyłaś w misji uszczęśliwiania innych. Po to żebyś i ty mmogła poczuć sie szczęśliwa: Spełniając role jako matka, żona, pracownica, córka czy przyjaciółka. Świetnie znasz potrzeby i oczekiwania innych. Zaś swoją linię akceptacji i potrzeb przesówałaś coraz dalej i dalej, pozwalając na odpuszczanie siebie w imię dobra rodziny czy związku. Nasze altruistyczne poświęcanie się za które mamy nadzieje być docenione.
Dlaczego jednak twoje wysiłki nie przekładały się na ilość miłości jaką dostawałaś z powrotem? I zamiast uznania czułaś się coraz mniej kochana i zauważana?
Odpowiedź jest dość prosta:
Bo wkładałaś energię w budowanie kogoś, licząc na to, że to zbuduje ciebie. Że partner zrobi to, czego nie zrobili rodzice. Skompensuje ci brak miłości czy uwagi, której nie dostałaś w dzieciństwie. Nie zadbałaś o siebie.
I kiedy związek się rozpada... a ty zostajesz sama ze sobą, to nagle nie wiesz kim jesteś. Co teraz będzie cię wypełniać, jeżeli żyłaś skoncentrowana na spełnianiu potrzeb innych?
Przerażona, że ktoś ciebie nie pokochał albo przestał kochać. Czy to znaczy, że nie jesteś warta miłości? Czy to znaczy, że jesteś wadliwa? Nie nadajesz się? Są lepsze, młodsze, inne? Zawsze będą. Czy masz się teraz winić, nie wierzyć w siebie, w miłość? To oznacza tylko jedno. Że musisz uświadomić sobie, że nikt z zewnątrz nie decyduje o twoim szczęściu. To tylko i wyłącznie twoja decyzja czy jesteś szczęsliwa. Jeśli nie jesteś, to znaczy że się na to zgodziłaś. Być może dla poczucia bezpieczeństwa oddałaś to co dla ciebie cenne, czyli siebie.
Poczucie bezpieczeństwa.. to kolejna płapka. To tu gdzie zawalili nasi rodzice, a wcześniej ich rodzice i rodzice ich rodziców.
To w imię tego właśnie komfortu psychicznego, tak bardzo chcemy znaleźć tego jedynego. Niech mnie już pokocha ktoś, żebym mogła poczuć się spokojna, sama sobie moge nie poradzić. Nie bedę już musiała się juz martwić, o to czy jestem wartościowa, czy jestem wystarczająco piękna, mądra, zaradna i lepsza od innych w tej konkurencji.
Jak juz znajdę tego który mnie pokocha, to znaczy, że ze mna wszystko jest w porządku. Nie musze juz siebie weryfikować. Mam zaklepane. Skoro kocha to musi akceptować wszystko. Więc moge odetchnąć. Mam ślub – certyfikat na to że jestem warta miłości!
A co, kiedy okaże się, że taki certyfikat, to nie jest zapewnienie? Że to tylko złudne poczucie bezpieczeństwa? Wszystko w nas sypie się i rozpada na kawałki, których całe lata później jeszcze, nie potrafimy poskładać..
Bo nie wypracowałyśmy sobie poczucia bezpieczeństwa w nas samych.
Nie dałyśmy sobie przyzwolenia na siebie takimi, jakie jesteśmy. Nie powiedziałyśmy sobie, że cokolwiek się stanie, mam siebie i że to właśnie na sobie mogę polegać..
Zbuduj swój dom od JA.. I tym JA wypełnij swoje życie. Tym co daje ci radość bez względu na to czy jesteś sama czy z kimś. To tak, jak kiedy próbujesz rzucić nałóg palenia. Nie wyobrażasz sobie życia bez papierosa. To budzi lęki. Zastanawiasz się, co ze soba zrobisz jak nie będziesz palić? - To, co robiłaś pomiedzy jednym papierosem, a drugim...
Słowo JA i to wszystko co temu przyoiszesz.. to twoja wartość.. Nie pozwól by JA mówiło i wyrażało kogoś innego niż ciebie..
Ja, jako ktoś, kto ma życie z pasją. Znajdź swoją pasję, ona nie odchodzi po rozstaniu. Niech to bedzie jazda na rowerze, blog, cokolwiek na co wcześniej „nie miałaś czasu”. Niech będzie czymś na co czekasz żeby wydarzało się każdego dnia.
Ja, jako ktoś, kto obdarza miłością i troską siebie, bo potrafisz spojrzeć na siebie jak na wyjątkową osobę, której życie przejawiło się na tym świecie i że to życie jest tak samo ważne jak każde inne.
Ja, osoba która ma swoje marzenia, a teraz zamieni je na cele w swoim życiu. Moje marzenia nie odejdą, zostaną ze mną, dając radość i spełnienie na drodze do realizowania ich.
Ja, która pielęgnowałam relacje z przyjaciólmi. Niech Twój partner nie będzie całym światem dla ciebie. Nie daj sobie zabrać przestrzeni na inne relacje. Miej zawsze przyjaciół przy sobie. Oni dadzą ci inspirację, wsparcie i śmiech, niezależnie od tego czy Twój związek będzie kwitł, czy się rozpadnie.
Ja, która kocham każdy oddech i uderzenie serca w cudownym ciele jakie noszę. Wyjdź z wdrukowanych ci kanonów dobrego wyglądu. Zobacz, jak cudowną pamiątką jest twoje ciało.. blizny po operacjach, rozstępy, deformacje, które pokazują twoją siłę i zdolność do transformacji w życiu. Ciało jest z tobą zawsze.. kochaj je.
Ja, z szacunkiem do siebie za wszystkie sukcesy i trudnosci życia, których doświadczałam. Za wszystko czym byłam dla siebie i innych, za błędy które oznaczają, nic innego jak tylko, to że się starałam i że próbowałam! Dostrzegaj swoje starania. Nagradzaj siebie, bądź z siebie dumna.
Dodawaj następne takie cegiełki do swojego domu w JA. Wtedy nikt nie sprawi, że poczujesz się zagubiona, że nie wiesz kim jesteś, że nic cię już nie określa.. albo że tylko z kimś możesz być szczęśliwa.
Kiedy zbudujesz dom w sobie, a partner będzie chciał pójść inną drogą, pożegnasz go ze smutkiem, ale i z wdzięcznością bo będziesz wiedzieć, że on Cię z niczego nie ograbił, ale dał ci dary, które wzbogaciły cię jeszcze bardziej.
Anna Fadrowska
Holistic Therapist
Copyright © 2024 Anna Fadrowska
.png)



Komentarze